Ola przyszła na świat 18 grudnia 1998 roku. Tuż po urodzeniu lekarz określił jej stan jako dobry, w skali Apgar otrzymała 10 punktów. Można powiedzieć, że była typowym noworodkiem bowiem przy "wzroście" 54 cm ważyła 3200 g, obwód głowy wynosił 34 cm, obwód klatki piersiowej 32 cm. Cieszyliśmy się, że wszystko przebiega pomyślnie, że nasza córka jest zdrowa , przyjmowaliśmy gratulacje od najbliższych i znajomych. Niestety następnego dnia Pani ordynator poinformowała nas, że "dzidziuś jest chory" tzn. ma zespół Downa. Symptomy, które potwierdzały tą diagnozę to przede wszystkim obniżone napięcie mięśniowe, jedna bruzda na lewej ręce ciągnąca się przez całą szerokość dłoni lekko skośne oczy z niewielką fałdką w wewnętrznych kącikach oczu. Ponadto w czwartej dobie życia Oli, po rutynowych badaniach stwierdzono wadę serca. Reszta organów wewnętrznych była w porządku, nie stwierdzono innych wad wrodzonych. Ale to nie był koniec problemów. Standardowe badanie krwi i moczu wykazało również infekcję dróg moczowych, na tyle poważną, że konieczne było zaaplikowanie antybiotyku ( Ampicylina ). W szpitalu Ola spędziła z mamą 10 dni z powodu przedłużającej się żółtaczki , która mimo intensywnej fototerapii i podawania Luminalu ustąpiła całkowicie dopiero po ok. 3 tygodniach.
Po opuszczeniu szpitala skierowano naszą córkę na specjalistyczne badania do poradni genetycznej i kardiologicznej w Instytucie Pediatrii w Krakowie. Badania antropologiczne i badanie kariotypu potwierdziło zespół Downa (Trismomia 21), podobnie badanie w poradni kardiologicznej potwierdziło wadę serca, którą określono jako niewielki ubytek między komorowy i zakwalifikowano do leczenia farmakologicznego, a w dalszej perspektywie operacyjnego. Jednak po 11 miesiącach podawania leków "stał się cud", ubytek zarósł się samoistnie, co zdarza się niezmiernie rzadko. Leczenie farmakologiczne jest oczywiście kontynuowane, gdyż występują jeszcze "drobne" problemy z domykaniem zastawek, natomiast nie są już konieczne tak częste konsultacje w poradni jak do tej pory.
Ola została otoczona specjalistyczną i kompleksową opieką medyczną przez Instytut Pediatrii w Krakowie. Poza wizytami w poradni genetycznej, kardiologicznej korzystamy również z porad ortopedy, okulisty, psychologa i logopedy. Raz lub dwa razy w miesiącu odwiedzamy poradnię rehabilitacyjną w celu wykonania badań kontrolnych lub otrzymania instruktażu do ćwiczeń. W domu powtarzamy ćwiczenia klika razy dziennie, jednak w taki sposób żeby nie zniechęcić i nie przetrenować naszego dziecka .Ze względu na ogólny stan Oli, lekarz pediatra dokonał pewnych zmian w kalendarzu szczepień. Szczepienie na żółtaczkę i gruźlicę odbyło się w terminie, natomiast Di-Te-Per-Polio odłożyliśmy o pół roku. Ola znosiła je bardzo dobrze, nie gorączkowała i nie miała żadnych powikłań.
Pomimo wielu problemów zdrowotnych Ola rozwija się dobrze. Przede wszystkim dopisuje jej apetyt. Lubi jeść co prawda mało ale często, w ciągu dnia je praktycznie to co my, w nocy nadal jest karmiona piersią. Bardzo chętnie i samodzielnie je skórki od chleba, jabłka, biszkopty. Bardzo dobrze radzi sobie z rozdrabnianiem pokarmu mimo, że nie ma jeszcze zębów. Przez okres pierwszych trzech miesięcy Ola bardzo dużo spała, około 18 godzin dziennie i niejednokrotnie budziliśmy ją na posiłek. Obecnie sypia 1 - 2 razy dziennie, pół godziny rano i dwie godziny popołudniu. Oleńka od początku interesowała się tym, co dzieje się wokoło niej, bardzo lubiła karuzelę z pozytywka, która wisiała nad łóżeczkiem, uwagę jej absorbowały głównie różne, kolorowe przedmioty, które znajdowały się w zasięgu jej wzroku. W wieku 3 miesięcy usiłowała trzymać główkę prosto, robiła to dobrze w wieku 5 miesięcy. Nauczyła się samodzielnie siedzieć w wieku 8 miesięcy. Teraz (12 miesięcy) potrafi sama stać w łóżeczku trzymając się szczebelków. Stosunkowo wcześnie zaczęła gaworzyć, początkowo były to samogłoski ( 2 - 3 miesiąc ), obecnie mówi już tata, baba, dada, oraz jeszcze niezbyt wyraźnie mama. Za wyjątkiem problemów zdrowotnych, które wyniknęły w początkowym okresie jej życia do chwili obecnej poważnie nie chorowała. Ola bardzo lubi towarzystwo, ma swoje ulubione osoby, z którymi się chętnie bawi. W wieku 7 miesięcy nauczyła się bawić w kosi-kosi, pa-pa, potrafi "dać cześć". Jest dzieckiem niezwykle ruchliwym i żywym, dużo się śmieje. Bardzo lubi bawić się zabawkami - grzechotkami z różnego rodzaju kulkami, klockami drewnianymi, stojakiem z wiszącymi zabawkami, pianinem i gitarą. Uwielbia zabawy ze swoim 4-letnim bratem Mateuszem, codzienną kąpiel i jazdę swoim samochodem-chodzikiem.
Wiadomość o tym, że nasza córka urodziła się z zespołem Downa wywołała u nas ogromny szok. Było nam trudno odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Nie wiedzieliśmy nic albo prawie nic na temat zespołu Downa. Nie wiedzieliśmy nawet do kogo się zwrócić z tym problemem. Informacje które uzyskaliśmy w szpitalu w którym urodziła się Ola, bardziej pogłębiły naszej wątpliwości niż je rozwiały. Pomocny okazał się wtedy internet, gdzie znaleźliśmy wiele podstawowych i istotnych dla nas informacji na temat zespołu Downa. Dzięki internetowi udało się nam zaprenumerować jedyne wydawane w Polsce pismo poświęcone tej problematyce "Bardziej Kochani" i poznać wielu ludzi borykających się z podobnymi problemami jak my.
W tych trudnych chwilach nieocenione okazało się wsparcie otrzymane od naszej najbliższej rodziny i znajomych. Wszyscy wokół nas zaakceptowali Olę taką jaka jest a szczególne babcie i dziadkowie dla których jest ona "największym skarbem".
Bardzo kochamy naszą małą córeczkę, staramy poświęcać dużo czasu i uwagi, robimy wszystko aby zapewnić jej jak najlepszą przyszłość.
Beata i Sławek - rodzice Oli